Poznaj nas

Właśnie zakończyliśmy ósmy dzień naszych rekolekcji, czyli już ponad połowa za nami. Stwierdziliśmy, że to najwyższy czas, abyście mogli poznać trochę bliżej naszych uczestników. Oto i oni:

Grupa Izy

IMG_20170819_201815

Od lewej:
Daizy – pochodzi z Kenii z miasta Naivasha, właśnie skończyła studia, bardzo dobrze mówi po angielsku, chce znaleźć pracę, zostać inwestorem i znaleźć jeszcze dość czasu na relację z Bogiem.
Agnetha – pochodzi z regionu Iringa w Tanzanii, jest studentką drugiego roku, chce w przyszłości być nauczycielką oraz dobrą matką w swojej rodzinie.
Virginia – także pochodzi z Tanzanii, studiuje na uniwersytecie w Moshi. Również chce zostać nauczycielką oraz założyć własny biznes.
Laurencia – pochodzi z regionu Kilimandżaro, studiuje na miejscowym uniwersytecie w Moshi, a w przyszłości chce być profesjonalnym nauczycielem.
Monika –  pochodzi z Dar es Salaam – dużego miasta w Tanzanii. Studiuje w Moshi geografię i historię. W przyszłości chce założyć szczęśliwą rodzinę, zostać nauczycielem oraz bizneswoman.

Grupa Patrycji

IMG_20170819_201638
Diana –  pochodzi z Kenii z miasta Naivasha, studiuje na czwartym roku, jej marzeniem jest zostanie lekarzem.
Stulla –  pochodzi z miasta Arusha, skończyła pierwszy stopień biznesu, administracji i zarządzania w Moshi. Jej marzeniem jest otwarcie własnej działalności gospodarczej.
Aurea –  pochodzi z miasta Morogoro w Tanzanii, studiuje matematykę i chemię na uniwersytecie w Moshi, chce zostać nauczycielem lub wykładowcą.
Wilhelmina –  pochodzi z Moshi, studiuje na miejscowym uniwersytecie matematykę i również chce zostać nauczycielką.

Grupa Magdy

IMG_20170819_190404
Rozalia –  pochodzi z Moshi, gdzie skończyła studia – chemię i biologię. Chce być dobrym nauczycielem.
Rose –  pochodzi z Moshi, na miejscowym uniwersytecie skończyła biznes, administrację i zarządzanie. Specjalizuje się w rachunkowości, chce zostać bizneswoman.
Esther – pochodzi z Ugandy, studiuje w Kenii, w przyszłości chce zostać prawnikiem.
Philipina – pochodzi z regionu Kilimandżaro w Tanzanii. Właśnie zaczyna swoją przygodę ze studiami, w przyszłości chce zostać księgową.
Gaudiosa – pochodzi z miejscowości Mangara w Tanzanii, studiuje sztukę na uniwersytecie w Moshi, w przyszłości chce śpiewać w zespole Gospel.

Grupa Piotrka

IMG_20170815_113148
Od lewej:
Julius – pochodzi z Tanzanii, jest nauczycielem geografii i suahili w szkole, ma w planach dalej iść na studia, aby poszerzyć swoją wiedzę.
Laurence – pochodzi z miejscowości Mwanza w Tanzanii, studiuje na uniwersytecie w Moshi, po zakończeniu studiów chce zostać księdzem.
Richard – pochodzi z Moshi, studiuje na miejscowym uniwersytecie, po studiach również chce pójść do seminarium.
Didas (z kapturem) – pochodzi z Tanzanii, rozpoczął studia informatyczne na uniwersytecie w Moshi, chce dalej się kształcić i uzyskać tytuł magistra.
Eliah – pochodzi z Kenii, pracuje jako nauczyciel matematyki i angielskiego w Tanzanii. W przyszłości planuje pójść na studia informatyczne.
Moses – pochodzi z plemienia Pokot w Kenii, studiuje matematykę oraz angielski. W przyszłości chce zostać nauczycielem.
Paschal (w niebieskiej koszulce) – pochodzi z Tanzanii, jest jedynym synem swoich rodziców, z którym wiążą nadzieje na przyszłość. Jego marzeniem jest zostanie księdzem, choć wie, że będzie to trudne ze względu na sytuację materialną w domu.
Richard – pochodzi z miasta Arusha, studiuje matematykę i statystykę. Jeśli taka jest wola Boża, to chce zostać księdzem.
Isaac – pochodzi z Moshi, gdzie jest nauczycielem angielskiego i historii, chętnie opowiada o wszystkim, a w przyszłości zamierza studiować dodatkowo filozofię.

Podczas czytania tego wpisu jedna rzecz szczególnie rzuca się w oczy – wielu z uczestników rekolekcji albo ma marzenie, aby zostać nauczycielami, albo już w ten sposób pracują. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż z rozmów z nimi wynika, że w Tanzanii bardzo brakuje dobrych nauczycieli, a jak wiemy od szkolnictwa w dużej mierze zależy przyszłość narodu. Mamy nadzieję, że rekolekcje dadzą naszym uczestnikom solidny fundament, na którym będą mogli budować lepszą przyszłość swojego kraju.
Pozdrawiamy serdecznie i do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Jezus Panem

Alleluja!

Przez pewien czas mieliśmy problemy z Internetem, dlatego przepraszamy za chwilę ciszy na blogu. Mamy nadzieję, że tym wpisem nadrobimy zaległości 🙂

Nasze rekolekcje systematycznie idą do przodu. 15 sierpnia był bardzo ważny moment – przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Chcemy się podzielić przeżywaniem tego wydarzenia oraz przytoczyć krótkie przeżycia uczestników (kursywą).

Liturgia symboli

Człowiek odbiera to co go otacza za pomocą zmysłów. Pan Bóg o tym wie, dlatego mówi do ludzi za pomocą różnych gestów i symboli.  Wiedząc o tym, postaraliśmy się, aby były one wyraźne i dobrze odebrane przez uczestników.

DSCF1615.JPG

Wejście ze świecami

W tej mszy świętej wszyscy aktywnie uczestniczyli w procesji wejścia, tzn. za ministrantami i kapłanem każdy uczestnik podchodził do ołtarza, któremu oddawał pokłon i zapalał swoją świecę i wracał na miejsce.

Ta procesja wejścia pozwoliła mi doświadczyć Chrystusa, który stopniowo rozjaśnia ciemność mojego serca. Z każdą zapaloną świecą robiło się jaśniej!

DSCF1630.JPG

Skrzyżowane ręce

Moment przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela (w komunii świętej) był poprzedzony chwilą ciszy – około 3 minuty. W tym momencie każdy, kto chciał otworzyć serce Chrystusowi krzyżował ręce na swoich piersiach i w ten sposób trwał na modlitwie.

Cisza przed przyjęciem komunii świętej była dla mnie bardzo ważna. W tej chwili mogłam powiedzieć Jezusowi, że naprawdę chcę, aby kierował moim życiem. Gestem skrzyżowanych rąk przytulałam Go do siebie. Taka modlitwa i przyjęcie Chrystusa wlały w moje serce bardzo dużo radości i pokoju.

Komunia święta z zapaloną świecą

Podchodząc do komunii świętej każdy uczestnik trzymał w ręce zapaloną świecę.

Przyjmuję światło, które rozpala moje życie, Jezus jest tym światłem. Daje pokój, radość, pozwala w szczęściu przeżywać tę Eucharystię.

DSCF1625.JPG

Uwielbienie

Ten, kto rzeczywiście doświadczył spotkania z Bogiem wie, że jest do doświadczenie, które daje bardzo dużo radości, aż chce się śpiewać tańczyć, uwielbiać Pana. Co dopiero w Afryce 🙂

Dla mnie uwielbienie po przyjęciu Jezusa było momentem, w którym mogłem wyśpiewać, wytańczyć i wykrzyczeć moją radość, którą otrzymałem. Naprawdę, Jezus stał się mi bliski i dał mi bardzo dużo pokoju.

DSCF1639.JPG

Procesja ze świecami

Na zakończenie mszy świętej odbyła się procesja ze świecami do figurki Maryi – Niepokalanej, tej która doskonale przyjęła Jezusa i pełniła Jego wolę. W czasie tej procesji śpiewaliśmy pieśni uwielbienia, aby po raz kolejny wyrazić radość spotkania się z Jezusem.

Procesja ze świecami była dla mnie bardzo istotnym przeżyciem. Idą po ciemku, w nocy, niosąc światło w swojej ręce mogłem doświadczyć Boga, który rzeczywiście rozświetla moje serce i wszystkie trudności w moim życiu.

Może jakość filmu nie jest najlepsza, ale zdecydowanie oddaje radość naszej wspólnoty 🙂

Powrót ze światłem

Po zakończonej modlitwie przy figurze Maryi uczestnicy zostali rozesłani do swoich pokoi ze świecami. W ciszy. Okazuje się, że przyniosło to bardzo dobre owoce.

Powrót w ciszy, z zapaloną świecą był dla mnie bardzo istotny, ponieważ mogłem w tym znaku pójść z Jezusem do siebie. On był moim towarzyszem. W ciszy nikt nam nie przeszkadzał i mogłem spokojnie przebywać w Jego obecności.

Po zakończonym nabożeństwie już nic nie mówiliśmy, aż do następnego dnia. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ długo myślałam o tych wydarzeniach i mogłam przebywać z Bogiem, który przyszedł do mojego serca.

DSCF1674

Początek drogi

Przyjęcie Jezusa tak naprawdę rozpoczyna niesamowitą przygodę z chrześcijaństwem. Jednocześnie jest to droga wymagająca, ponieważ prowadzi do poznania prawdy o samym sobie. Zatem działamy dalej, będziemy się uczyć w jaki sposób na codzie żyć z Jezusem i jak pozwolić Mu, aby zmieniał życie na lepsze. Prosimy o dużo modlitwy, przyda się. Jednocześnie bardzo dziękujemy za wszelkie wsparcie i do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Pierwsze wrażenia

Alleluja!

Za nami dzień przyjazdu i pierwszy dzień rekolekcji. Prezentujemy kilka myśli, jeszcze na gorąco, z przeżywania rekolekcji w Afryce.

Mało rzeczy

Pierwsza sprawa, która może być dość nietypowa dla europejczyka, to wielkość bagażów, jakie mają ze sobą uczestnicy. Na zdjęciu jest pokazana wielkość plecaków, toreb i innych takich.  Jeszcze nie ustaliliśmy w jaki sposób można tak bardzo skompresować swoje rzeczy, ale jak już posiądziemy tą wiedzę, to znacznie nam to ułatwi podróżowanie. 🙂

IMG_20170811_160806.jpg

Prosta wiara

W Polsce na rekolekcjach często trzeba dość mocno pokazać fakt, że Bóg naprawdę kocha człowieka, że Pismo święte jest księga bardzo aktualną, że świat ma swojego Wszechmogącego Stwórcę. Tutaj jest to oczywiste. Już pierwsze spotkania pokazały, że wiara w Boga nie musi być skomplikowana.

IMG_20170812_175955.jpg
Pogodny wieczór i prezentacja prac

Chęć działania

Na pierwszym stopniu oazy pod koniec rekolekcji (12 i 14 dnia) przewidziane są wyjścia ewangelizacyjne, w ramach których chcemy dzielić się z ludźmi doświadczeniem Bożej miłości – podstawowej prawdy ewangelicznej. Dziś na spotkaniu jednej z grup dziewczyny pytały, jak mogą to robić. Pierwszego dnia! Módlmy się, aby ten zapał nie zgasł 🙂

Zagubiona owca

Jeden z fragmentów Biblii na dzisiejszym spotkaniu w grupach był o poszukiwaniu zagubionej owcy (Łk 15,1-10). W męskiej grupie są uczestnicy, którzy na co dzień zajmują się pasterstwem. Na pytanie, co pasterz powinien zrobić z takową, padła odpowiedź: „Wieczorem liczymy stado (przy spędzaniu do zagrody). Jeśli liczba się nie zgadza, trzeba wrócić i znaleźć zagubione sztuki. Pasterz jest odpowiedzialny za swoje stado. Nawet jeśli musisz chodzić do północy, musisz to zrobić. Dopiero odnalezienie owcy daje ci możliwość powrotu do domu. Oczywiście po udanym powrocie wszyscy się cieszą i dziękują Bogu za to, że nic nie zginęło.” Jak widać, nieraz prości ludzie mogą mieć bardzo dobre zrozumienie Jezusowych przypowieści.

IMG_20170812_183334.jpg
Pogodny wieczór, też o nim napiszemy 🙂

Wyzwania

Na rekolekcjach musimy dalej pracować nad kilkoma sprawami. Najbardziej rzucająca się w oczy to punktualność, choć nie jest z nią najgorzej. Bardzo nam też zależy na dobrej relacji z uczestnikami i dogadaniu się, co czasem wymaga dobrego wsłuchania się w to co mówią – posiadają bowiem trochę inny akcent wielu angielskich słów. Ale jak pisaliśmy już w poprzednio, „pole pole” i do przodu 🙂

Poniżej jeszcze kilka zdjęć z rekolekcji, a następnym razem postaramy się opisać i wysłać do posłuchania kilka piosenek w języku suahili, które naprawdę pięknie brzmią. Pozdrawiamy serdecznie i liczymy na wsparcie modlitewne, do zobaczenia! 🙂

IMG_20170812_110608.jpg
Przygotowanie do jutrzni
IMG_20170812_125802.jpg
Dużo bananów, jeszcze muszą dojrzeć
IMG_20170812_131307.jpg
Życzymy smacznego!

 

Pole pole

Zgodnie z zapowiedzią chcemy napisać nieco na temat przygotowań do rekolekcji. Tytułowe „pole pole” nie ma nic wspólnego z uprawianiem ziemniaków, czy wychodzeniem na zewnątrz. W języku suahili znaczy „powoli powoli”. To jest chyba najlepsze streszczenie naszych prac. Poniżej dwie historie, które dobrze to obrazują.

Drukowanie

W Polsce na rekolekcje oazowe potrzebne są notatniki dla uczestników. Tutaj też, ale trzeba je wydrukować. Moshi jest miastem, w którym jest uniwersytet, więc nie powinno być to trudne do załatwienia. Jednak wiele rzeczy nie szło zbyt dobrze.

W jednym z punktów ksero umówiliśmy wcześniej spotkanie, żeby wszystko wydrukować. Niestety, okazał się być zamknięty. Znaleźliśmy kolejny. Drukujemy pierwszy notatnik, chcemy już go kserować i… prąd został odcięty. Właściciel powiedział, że może wróci za godzinę, a może rano.

IMG_20170809_160702.jpg
Pierwsza drukarnia

Właściciel polecił nam, żeby drukować w okolicy szpitala, bo tam prąd musi być, tam prądu nie wyłączają. Zatem poszliśmy do końca drogi, która została przez nas ochrzczona jako studencka (w roku akademickim jest na niej sporo żaków). Znajduje się tam wiele drukarni, sklepów papierniczych i budek z jedzeniem. Zupełnie jak w Polsce, tylko nawierzchnia bardziej wyboista i czerwona. 🙂

IMG_20170809_160658.jpg
Tanzańska studencka droga w czasie wakacji

Kolejny etap podróży to dala-dala – tanzański sposób na komunikację miejską. Tak wygląda z zewnątrz:
dalla-dalla.jpg

A tak od wewnątrz:

IMG_20170809_171028.jpg

W drugiej drukarni, w której był już prąd spędziliśmy około godziny. Udało się wydrukować dwa notatniki, dogadać się w jaki sposób i ile razy chcemy je skserować, zbindować jeden podręcznik i…tyle. Na jutro (piątek) powinny być gotowe. Mamy nadzieję, że nie usłyszymy pole pole, tylko je odbierzemy sprawnie 🙂

Dekoracja

Potrzebne są do niej materiały, najlepiej duże i dużo. Ze względów praktycznych nie przywieźliśmy ich z Polski, zatem trzeba było je kupić. Trwało
to kilka godzin. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o zakupy w Tanzanii, sam wybór produktów nie trwa długo. Znacznie bardziej kłopotliwe jest wytargowanie dobrej ceny, ponieważ pierwsza zawsze jest zawyżona. Krok po kroku można dojść do porozumienia, ale to trwa. „Pole pole”. Potem prasowanie, zbieranie kamieni, przyniesienie opon i kory bananowca, wszystko po to, żeby stworzyć źródło, żeby było pięknie.

IMG_20170809_210017
Pierwsze przygotowania

Materiały wieszamy na ścianach, z opon i stolika robimy konstrukcję, z kory bananowca spływ wody. Tutaj nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko można znaleźć lub wymyślić. Trzeba mieć tylko otwarte oczy i ręce chętne do pracy.

IMG_20170810_153628
Już prawie połowa

Przygotowanie dekoracji schodzi długo, szczególnie, gdy nie ma wszystkich potrzebnych narzędzi. Ale „pole pole” i do przodu 🙂 . Efekt pracy wygląda tak:

IMG_20170810_185322

Trzeba jeszcze tylko dodać Prawa Życia Duchowego i Słowo Życia i będzie wszystko.

Co dalej?

Te dwie historie pokazują, w jaki sposób wygląda przygotowanie do Oazy w Tanzanii. Historii jest więcej, jednak to może innym razem. Jest jeszcze trochę pracy, ale damy radę. Bardzo prosimy o modlitwę, żeby w drukarni poszło sprawnie, żeby nie było kłopotów z przyjazdem uczestników, żeby Dobro zwyciężyło zło. To dla nas bardzo ważne.

Pole pole – krok po kroku i damy radę, Pan Bóg nas prowadzi 🙂

A w następnym wpisie opowiemy o pierwszych wrażeniach ze spotkania z uczestnikami oraz początkach naszych rekolekcji. Dzięki za wszelkie wsparcie i do zobaczenia!

 

Podróż do Afryki

Już trochę czasu minęło od kiedy udało nam się wylądować w Afryce i dojechać na miejsce rekolekcji, zatem ten wpis może być delikatnie spóźniony. Biorąc jednak poprawkę na afrykańskie (dość luźne) podejście do czasu, można powiedzieć, że nie ma żadnego opóźnienia.

Pozwólcie zatem, że napiszę tu krótką relację z podróży.

Część 1 – Samolot

IMG_20170803_132623

Cała podróż rozpoczęła się na lotnisku Chopina w Warszawie. Wylecieliśmy dokładnie 3 sierpnia o godzinie 15:00. Miłosierdzie tak bardzo 🙂 Dalej nieco ponad 5 godzinach lotu wylądowaliśmy w gorącym Dubaju. Do tej pory nie wiedzieliśmy, że w nocy może istnieć temperatura powyżej 35st. C! Całe szczęście, że Szejkowie mają dużo ropy, więc dużo pieniędzy i bardzo dobrze klimatyzowane lotnisko – z potężnymi lustrami na suficie 🙂

img_20170804_002650.jpg

Po nocy spędzonej na jednym z największych lotnisk świata odbyliśmy kolejny lot do Dar es Salaam, tanzańskiego miasta położonego na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego. Niecodziennym widokiem było to, że wśród obsługi lotniska byli sami czarnoskórzy ludzie. Naprawdę to było nietypowe 🙂 Po załatwieniu wiz i odebraniu bagaży (całość trwała około 2.5 h) zapakowaliśmy się na niezawodnego Land Cruisera i pojechaliśmy na nocleg.

img_20170807_095017.jpg

Część 2 – auto

Kolejny etap podróży to przejazd przez Tanzanię z Dar es Salaam do Moshi. Są to miasta oddalone od siebie o około 550 km, ale biorąc pod uwagę bardzo dużo progów zwalniających na drodze, czas przejazdu znacznie się wydłużał. Sprzyjało to podziwianiu Tanzańskiego krajobrazu.

20633515_1736007186696209_1725763064063590400_n.jpg

Podróż przebiegła bez większych problemów, ale w Tanzanii jeździ się trochę inaczej niż w Polsce, ponieważ:

  • Ruch jest lewostronny i drążek zmiany biegów jest po lewej ręce
  • W nocy Tanzańczycy jeżdżą cały czas na długich światłach.
  • Policja zatrzymała nas około 5 razy. Nie dostaliśmy żadnego mandatu. Po prostu chcieli sobie pogadać, a że byliśmy biali to tym bardziej mieli z tego frajdę
  • Zapasowy akumulator może być często niezbędny do odpalenia samochodu
  • Przy drodze może pojawić się np. stado małp

Pozdrawiamy serdecznie. Już w najbliższych dniach pojawi się wypis na temat tego jak wyglądają przygotowania do rekolekcji w Afryce. Do zobaczenia!