Moshi, czyli pod Kilimandżaro

Alleluja!
Kolejna część Misji Judyty w Afryce. Tym razem zapraszamy do poczytania na temat pobytu w Tanzanii, gdzie miała okazję się spotkać z polskimi misjonarzami oraz uczestnikami tegorocznych rekolekcji oazowych. Zapraszamy do czytania!
Judyta spędziła w Tanzanii prawie półtora tygodnia. Był to czas bardzo owocny, czas wielu spotkań, rozmów, doświadczenia piękna tego kraju, ale też choroby, osłabienia organizmu – tak, choroba czasem też się zdarza.
Tanzania bardzo mnie zbudowała, rozradowała, widzę, że nie potrzeba wiele czasu i zaczną działać samodzielnie, może za dwa, może za pięć lat, ale widać rozwój. Bardzo szybki, zaangażowana młodzież i kapłani, wszystko rozwija się niezwykle pięknie. Jest cotygodniowa formacja, mocne przygotowanie, zanurzenie się w charyzmat.
Bardzo ważnym momentem było spotkanie się z Jolą, która jest świecką misjonarką SMA (Stowarzyszenie Misji Afrykańskich), doktorem i wykładowcą matematyki na uniwersytecie w Moshi. Wcześniejsze sześć lat spędziła na misji w Shinyandze (ubogie plemiona we wschodniej Afryce). W sumie dziewięć lat mieszka w Tanzanii. Moshi to piękne miasto u zbocza Kilimandżaro, można tam spotkać sporo turystów, którzy chcą odwiedzić dach Afryki.
U Joli poczułam się jak w domu, to nasz prawdziwy skarb! Uśmiechnięta, pomocna, prowadzi systematyczną formację! Jola pysznie nam gotowała, pokazała okolice, nocowaliśmy w hoteliku obok jej domku, a z nią jedliśmy posiłki. Tak miły czas! W dniu, w którym chciałyśmy wszystko omówić dostałam ogromnej gorączki, zaczęłam się słaniać na nogach, spacerowałyśmy wtedy po okolicy. Mimo gorączki udało się sporo uzgodnić. 
Rozmawiałyśmy niemal o wszystkim. Ważnym tematem było to w jaki sposób zorganizować kolejne rekolekcje. Jednym z pomysłów jest zaangażowanie miejscowych księży oraz młodzieży, która już swoje rekolekcje przeżyła, aby współprowadzili kolejne edycje.
Jeszcze jedna sprawa, która nas tutaj bardzo pozytywnie zaskoczyła to udział w spotkaniu oazowym, na które dotarliśmy zaraz po przyjeździe do Moshi.  Podejście do pracy, punktualność, sposób prowadzenia oraz udział upewniły mnie, że to jest ta właściwa droga, żeby sami zaczęli brać odpowiedzialność za organizację rekolekcji.

 

To tyle jeśli chodzi o pierwsze wrażenia w Moshi, już wkrótce pojawi się kolejna relacja, tym razem z podróży przez Afrykę, odwiedzenia największego miasta Dar es Salaam oraz wyspy Zanzibar, która jest bardzo mocno związana z trudną historią – handlem niewolnikami. Do zobaczenia!

 

Reklamy

Subukia & Nayvasha

 

Po ponad tygodniu w Meru Judyta ruszyła w dalszą drogę! Tym razem będzie już miała towarzystwo, dwóch kolegów, Alexa i Juliusza. Nie są oni z Ruchu Światło-Życie, ale postanowili towarzyszyć i pomóc w ewangelizacji.
Na początku zaczęliśmy od aklimatyzacji, koledzy po dniu spędzonym u Franciszkanów ruszyli w drogę do Nanyuki, ja okrążając Mt Kenia (5199 m n.p.m.) dotarłam do nich z drugiej strony. Przespacerowaliśmy się po mieście, rano wypiliśmy kawę (kawiarni bardzo mi brak w Kenii! 🙂 ), poszliśmy zobaczyć dom opieki dla zwierząt, tych młodych, schorowanych bądź tych, które są na wymarciu i próbują odtworzyć ich populację. Fantastyczne miejsce i do tego bardzo tanie, w przeciwieństwie do innych atrakcji Kenii.
Następnie Judyta wyruszyła w dwa istotne miejsca, do Subukii i Nayvashy. W pierwszym z nich znajduje się Sanktuarium Narodowe w Kenii, największe w Afryce Wschodniej. Opiekują się nim Franciszkanie. Jest ono położone w sercu Kenii, codziennie docierają tu pielgrzymi, aby się modlić, przeżywać swoje rekolekcje. Jeszcze w budowie jest ogromna Bazylika, niedawno zostało ukończone centrum rekolekcyjne. Jest tu droga krzyżowa przez las prowadząca do cudownego źródła, droga i namiot światła, drzewa dające cień, pod którymi można odpocząć lub się pomodlić, przestrzeń do modlitwy i spacerów.
Subukia to jedno z moich najukochańszych miejsc w Kenii, ciche, zielone, piękne. Bazylika i budynki zaprojektowane w bajeczny sposób przez ojca Kazimierza, Franciszkanina. Już w pierwszej chwili przywitał nas radosnym uśmiechem ojciec Tadeusz, Franciszkanin, której poznałam wcześniej na misji w Tanzanii. Człowiek pełen miłości, pokoju, radości, jaką można mieć tylko od Jezusa. Doświadczenie Eucharystii, Drogi Krzyżowej, modlitwy, medytacji, przypowieść o talentach, bardzo mnie wszystko umocniło. Dodało sił! Cudowny czas. Płakałam jak bóbr słuchając słów ojca Tadeusza podczas kazania, który mówił o mnożeniu tego, co otrzymaliśmy. Jezus potwierdzał to, do czego mnie powołuje.
Innym niezwykłym doświadczeniem było poznanie ks. Ivana że Słowacji, że wspólnoty Oasis of Peace, Love and Mercy. To ksiądz parafialny, który odczytał powołanie pracy z najuboższymi. Ich patronka jest Matka Teresa. Działają z biednymi w Nairobi, a teraz w Subukii chcą stworzyć Miasto Chleba, w którym będą wypiekać chleb i rozdawać go wszystkim, którzy tego potrzebują. Niesamowite było to, że ks. Ivan powiedział, że narodził się w Ruchu Światło-Życie, był dwa razy na rekolekcjach i tam przeżył swoje nawrócenie.
Czas w Subukii był dla mnie czasem modlitwy i rozważania tego, co Bóg chce zrobić w Kenii przez nasz Ruch, w którym kierunku mamy się rozwijać.
Nayvasha – miasto położone w górach, na wysokości ponad 2000m. Mieszkają tam ludzie, którzy byli na pierwszych rekolekcjach oazowych zorganizowanych w Kenii. Powoli zawiązują się tam wspólnoty, które wyrastają z charyzmatu Światło-Życie. Judyta miała tam możliwość mieszkania z rodziną, w ich domu, co jest doświadczeniem nieco innym niż mieszkanie u misjonarzy, ale bardzo pięknym!
Nayvasha to miejsce, które znam. Pochodzi stamtąd Weronika – jedna z pierwszych oazowiczek. Bardzo aktywnie działa i ma dar do bycia liderem. Jest bardzo dobra w zgarnianiu kolejnych uczestników. Świetnym przeżyciem było to, że kiedy tylko dotarliśmy do Nayvashy, mieszkający tam oazowicze nas przywitali i zaraz rozpoczęliśmy z nimi spotkanie. Dzieliliśmy się przypowieścią o talentach. Duże radości dały mi słowa, w których mówili o ich pomnażaniu przez organizowaniu różnych akcji, wychodzeniu do biednych i chorych, regularności w czytaniu Słowa Bożego czy przez pracę z młodzieżą. Ci młodzi widzą wielką radość i sens w takim podejściu do wiary i kościół zaczyna tu naprawdę żyć!
Kolejnym etapem podróży będzie Tanzania i odwiedzenie wspólnot tam działających, szczególnie w Moshi. Do zobaczenia w relacji z dalszych poczynań!

Ps. Pamiętajmy o modlitwie za to dzieło 😉

 

Region Meru

Judyta jest odpowiedzialną za Oazę Misyjną w Diecezji Krakowskiej. Aktualnie przebywa w Kenii, gdzie odwiedza wspólnoty, miejsca i spotyka się z ludźmi, którzy mięli styczność z Oazą, należą do niej lub chcieliby to zrobić. Zapraszamy do śledzenia relacji z tej podróży! Naprawdę warto, ponieważ mamy nadzieję, że to działanie będzie jednym z elementów budujących Ruch Światło-Życie w Afryce.

Meru znajduje się w okolicy Równika (tutaj), tam Judyta spędziła najwięcej czasu ze swoich wszystkich pobytów w Afryce. To właśnie ten region był pierwszym, do którego Jezus posłał oazowiczów i polecił działać poprzez prowadzenie rekolekcji i bycie z ludźmi. Poniżej opis miejsc, które zostały odwiedzone prze Judytę:

  • Mitunguu – miejsce, gdzie jest ośrodek dla dzieciaków, którzy nie mają rodzin lub są ze slamsów. Pracują tu Włosi, więc jest to zadbane i na dość wysokim poziomie. Nasza przygoda cztery lata temu zaczęła się na Politechnice. Modliliśmy się tam z studentami, którzy później pojechali z nami na rekolekcje. Jest tu mega gorąco – panuje inny klimat niż w całej reszcie Meru. Bardzo dużo bananowców. Odwiedzałam uczestników, chodziłam po domach, opowiadałam jak prowadzić spotkania. Pojawiło się dużo dobrych wniosków, które będą owocować.  Trochę czasu z młodzieżą i dzieciakami, może uda się w sierpniu zorganizować tu rekolekcje dla nich 🙂 

 

  • Nkubu – mieszka tam jeden mężczyzna, który jest bardzo aktywny jeśli chodzi o oazę, teraz dodatkowo pojawiły się dwie osoby – siostra Finiasa oraz jej mąż. Mam nadzieję, że ich działanie przyniesie dobre owoce 🙂

 

  • Tigania – miejsce, gdzie od samego początku działałyśmy z oazą.  Obecnie nie ma młodzieży, ale są dorosłe osoby, niektórzy z nich bardzo aktywnie angażują się w pomoc biednym

 

  • Meru – miejsce gdzie jest katedra, główne miasto, stać  młodzież na rekolekcje, mają świetny ośrodek rekolekcyjny, spędziłam trochę czasu z osobami, którzy jeżdżą na ewangelizację do Ugandy do ojca Bashobory. Bardzo dużo osób zna Polaków, mają trochę inne podejście do posługi, bo nie są tam dla pieniędzy, ale dla Jezusa, czasem po rekolekcjach czy innym zaangażowaniu nie dostaną wypłaty, a mimo to działają. Są nadzieją na przyszłość.

 

  • Ruiri – parafia franciszkańska, inaczej rozmawia się z zakonnikami. Są bardzo dobrze zorientowani w miejscowej sytuacji, więc mogą pokazać kierunek, sposób działania, dlatego mamy dużą chęć i nadzieję na współpracę z nimi.

 

  • Kiamuri – miejscowość w okolicach Mitunguu, mieszka tam trzech oazowych chłopców. Jest duża bieda, ale działa tam dobry kapłan, który ma świetne podejście do dzieci i młodzieży. Zapamiętałam jak powiedział, że dzieci to Kościół jutra. Wiedzą, że trzeba się zatroszczyć o młodzież, ale czasem nie wiedzą jak, zatem oaza ma coś do zrobienia. 

 

To tak w wielkim skrócie. Gdyby opisywać wszystkie historie, spotkania i rozmowy, wpis przeciągnąłby się w bardzo długą książkę. Życzymy Judycie wszystkiego dobrego oraz wiele światła Ducha Świętego i Jego prowadzenia. Działaj z Bogiem!

Do zobaczenia w kolejnej relacji 🙂

Dzień wspólnoty

Dzień wspólnoty jest czasem, w którym:

  • wołamy o Ducha Świętego, Dawcę jedności w Kościele,
  • chcemy doświadczyć radości ze spotkania z innymi Oazami,
  • chcemy doświadczyć Żywego Kościoła.

W naszym przypadku było to spotkanie dwóch wspólnot – Oazy pierwszego i drugiego stopnia. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda się w Afryce zorganizować więcej Oaz 🙂

Startujemy już wieczorem w dniu poprzedzającym dzień wspólnoty – czuwamy przed Najświętszym Sakramentem, wołamy o Ducha Świętego i modlimy się, aby obdarzył nas wszelkimi potrzebnymi darami.

IMG_20170823_203118.jpg

Po krótkiej nocy wstajemy punkt 6:00, aby zdążyć zjeść śniadanie, pomodlić się oraz podzielić się Ewangelią. W czasie tego spotkania padają bardzo ważne słowa o tym, że jedność Kościoła jest bardzo mocnym świadectwem dla świata, że jest to możliwe mimo, że jesteśmy z różnych krajów i mamy inny kolor skóry 🙂 ale jednocześnie sami z siebie nie jesteśmy w stanie tej jedności zbudować – prosimy o Ducha Świętego.

Kolejny etap to podróż z Kibosho do Moshi. Daleko nie jest, podstawione autobusy – dala dala – sprawują się doskonale, wspaniale wyglądają…

IMG_20170824_095139.jpg

…i mieszczą jeszcze więcej ludzi środku 🙂

IMG_20170824_180733.jpg

Podróż mija bardzo szybko, dużo śpiewamy, również Polska biało-czerwoni, śmiejemy się oraz rozmawiamy – głośniej niż ciszej.

Dojeżdżamy na miejsce, do Katedry i zaczynamy kolejna punkt naszego dnia – Godzinę spotkania i świadectwa. Prezentujemy przygotowane znaki oraz wspólnoty.

IMG_20170824_143510.jpg
Znak Oazy pierwszego stopnia
P1050402.JPG
Znak Oazy drugiego stopnia

Następnie uczestnicy opowiadają, w jaki sposób doświadczyli Boga na rekolekcjach.

Dla mnie bardzo ważny był czwarty dzień Oazy, kiedy mogłam przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Dał mi bardzo dużo pokoju, wiem teraz, że będzie ze mną we wszystkich trudnych chwilach i da mi siłę do codziennej walki. Szczególnie, że pochodzę z rodziny, której członkowie w większości nie wierzą.

IMG_20170824_111601.jpg

Na początku rekolekcji padła propozycja, aby oddać telefon, żeby je lepiej przeżyć. Zdecydowałem się na ten krok. Nie przypuszczałem, że ta decyzja może mi przynieść tyle radości i wolności. Dzięki temu Pan Bóg mógł swobodnie do mnie mówić i mogłem słyszeć Jego głos.

Eucharystia – centralny punkt dnia wspólnoty, pełne objawienie się Kościoła jako wspólnoty. Przygotowany śpiew, taniec i asysta liturgiczna pozwalają wejść w to wielkie misterium i czerpać. Słowo Boże pokazuje, że Jezusowi nie przeszkadza ułomna miłość człowieka. Wystarczy, że szczerze mówi Tak Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.

IMG_20170824_132713.jpg

P1050464.JPG

IMG_20170824_141649

Po strawie dla ducha, należy się coś dla ciała – idziemy do salki przy parafii, wyciągamy chleb, masło orzechowe, dżem i robimy kanapki. Smakują wybornie, humory dopisują!

IMG_20170824_143930.jpgIMG_20170824_143847.jpg

Ostatnim punktem przeżywanym w katedrze miała być Godzina Odpowiedzialności i Misji. Czas, w którym podejmujemy odpowiedzialność za Ruch oraz możemy złożyć przyrzeczenie abstynencji. W tym czasie słuchamy świadectwa Agnes, która w tamtym roku zrezygnowała z picia alkoholu. Opowiada o tym, jakie trudności miała przez to czasem w domu. Okazuje się, że w Afryce zwyczaj picia i nadużywania napojów procentowych jest również obecny.

DSCF2627.JPG

Mała ciekawostka – Godzina Odpowiedzialności i Misji również miała być w katedrze, ale okazało się nagle, że jest tam Msza święta i trzeba było zmienić plany. This is Africa! 🙂

Po zakończeniu mamy czas wolny – około 2 godzin na pospacerowanie po mieście, kupienie pamiątek, czy bananów, które są bardzo smaczne i bardzo tanie. Naprawdę. Za 1 banana trzeba zapłacić 100 – 200 tanzańskich szylingów. W przeliczeniu na złotówki daje to… 20-40 gr. Nic tylko kupować i jeść 🙂

Na koniec wracamy do Kibosho na kolację i uwielbienie Pana Boga za wszystko, co nam dał w czasie tego dnia. On jest bardzo dobry – jako potwierdzenie owej dobroci mogliśmy zobaczyć piękne Kilimandżaro, które zwykle chowa się za chmurami.

P1050562.JPG

Na koniec jeszcze zdjęcia naszych wspólnot:

IMG_20170824_110946.jpg

 

IMG_20170824_113801.jpg

Dziękujemy za wszelkie wsparcie, prosimy o modlitwę i do zobaczenia!

 

Jezus Panem

Alleluja!

Przez pewien czas mieliśmy problemy z Internetem, dlatego przepraszamy za chwilę ciszy na blogu. Mamy nadzieję, że tym wpisem nadrobimy zaległości 🙂

Nasze rekolekcje systematycznie idą do przodu. 15. sierpnia był bardzo ważny moment – przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Chcemy się podzielić przeżywaniem tego wydarzenia oraz przytoczyć krótkie przeżycia uczestników.

Liturgia symboli

Człowiek odbiera to, co go otacza, za pomocą zmysłów. Pan Bóg o tym wie, dlatego mówi do ludzi za pomocą różnych gestów i symboli.  Wiedząc o tym, postaraliśmy się, aby były one wyraźne i dobrze odebrane przez uczestników.

DSCF1615.JPG

Wejście ze świecami

W tej mszy świętej wszyscy aktywnie uczestniczyli w procesji wejścia, tzn. za ministrantami i kapłanem każdy uczestnik podchodził do ołtarza, któremu oddawał pokłon, zapalał swoją świecę i wracał na miejsce.

Ta procesja wejścia pozwoliła mi doświadczyć Chrystusa, który stopniowo rozjaśnia ciemność mojego serca. Z każdą zapaloną świecą robiło się jaśniej!

DSCF1630.JPG

Skrzyżowane ręce

Moment przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela (w Komunii Świętej) był poprzedzony chwilą ciszy – około 3 minuty. W tym momencie każdy, kto chciał otworzyć serce Chrystusowi, krzyżował ręce na swoich piersiach i w ten sposób trwał na modlitwie.

Cisza przed przyjęciem Komunii Świętej była dla mnie bardzo ważna. W tej chwili mogłam powiedzieć Jezusowi, że naprawdę chcę, aby kierował moim życiem. Gestem skrzyżowanych rąk przytulałam Go do siebie. Taka modlitwa i przyjęcie Chrystusa wlały w moje serce bardzo dużo radości i pokoju.

Komunia Święta z zapaloną świecą

Podchodząc do Komunii Świętej każdy uczestnik trzymał w ręce zapaloną świecę.

Przyjmuję światło, które rozpala moje życie, Jezus jest tym światłem. Daje pokój, radość, pozwala w szczęściu przeżywać tę Eucharystię.

DSCF1625.JPG

Uwielbienie

Ten, kto rzeczywiście doświadczył spotkania z Bogiem wie, że jest to doświadczenie, które daje bardzo dużo radości, aż chce się śpiewać tańczyć, uwielbiać Pana. Co dopiero w Afryce 🙂

Dla mnie uwielbienie po przyjęciu Jezusa było momentem, w którym mogłem wyśpiewać, wytańczyć i wykrzyczeć moją radość, którą otrzymałem. Naprawdę, Jezus stał się mi bliski i dał mi bardzo dużo pokoju.

DSCF1639.JPG

Procesja ze świecami

Na zakończenie Mszy Świętej odbyła się procesja ze świecami do figurki Maryi – Niepokalanej, Tej, która doskonale przyjęła Jezusa i pełniła Jego wolę. W czasie tej procesji śpiewaliśmy pieśni uwielbienia, aby po raz kolejny wyrazić radość spotkania się z Jezusem.

Procesja ze świecami była dla mnie bardzo istotnym przeżyciem. Idą po ciemku, w nocy, niosąc światło w swojej ręce, mogłem doświadczyć Boga, który rzeczywiście rozświetla moje serce i wszystkie trudności w moim życiu.

Może jakość filmu nie jest najlepsza, ale zdecydowanie oddaje radość naszej wspólnoty 🙂

Powrót ze światłem

Po zakończonej modlitwie przy figurze Maryi uczestnicy zostali rozesłani do swoich pokoi ze świecami. W ciszy. Okazuje się, że przyniosło to bardzo dobre owoce.

Powrót w ciszy, z zapaloną świecą był dla mnie bardzo istotny, ponieważ mogłem w tym znaku pójść z Jezusem do siebie. On był moim towarzyszem. W ciszy nikt nam nie przeszkadzał i mogłem spokojnie przebywać w Jego obecności.

Po zakończonym nabożeństwie już nic nie mówiliśmy, aż do następnego dnia. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ długo myślałam o tych wydarzeniach i mogłam przebywać z Bogiem, który przyszedł do mojego serca.

DSCF1674

Początek drogi

Przyjęcie Jezusa tak naprawdę rozpoczyna niesamowitą przygodę z chrześcijaństwem. Jednocześnie jest to droga wymagająca, ponieważ prowadzi do poznania prawdy o samym sobie. Zatem działamy dalej, będziemy się uczyć w jaki sposób na codzień żyć z Jezusem i jak pozwolić Mu, aby zmieniał życie na lepsze. Prosimy o dużo modlitwy, przyda się. Jednocześnie bardzo dziękujemy za wszelkie wsparcie i do zobaczenia w kolejnym wpisie!

Pierwsze wrażenia

Alleluja!

Za nami dzień przyjazdu i pierwszy dzień rekolekcji. Prezentujemy kilka myśli, jeszcze na gorąco, z przeżywania rekolekcji w Afryce.

Mało rzeczy

Pierwsza sprawa, która może być dość nietypowa dla europejczyka, to wielkość bagażów, jakie mają ze sobą uczestnicy. Na zdjęciu jest pokazana wielkość plecaków, toreb i innych takich.  Jeszcze nie ustaliliśmy w jaki sposób można tak bardzo skompresować swoje rzeczy, ale jak już posiądziemy tą wiedzę, to znacznie nam to ułatwi podróżowanie. 🙂

IMG_20170811_160806.jpg

Prosta wiara

W Polsce na rekolekcjach często trzeba dość mocno pokazać fakt, że Bóg naprawdę kocha człowieka, że Pismo święte jest księga bardzo aktualną, że świat ma swojego Wszechmogącego Stwórcę. Tutaj jest to oczywiste. Już pierwsze spotkania pokazały, że wiara w Boga nie musi być skomplikowana.

IMG_20170812_175955.jpg
Pogodny wieczór i prezentacja prac

Chęć działania

Na pierwszym stopniu oazy pod koniec rekolekcji (12 i 14 dnia) przewidziane są wyjścia ewangelizacyjne, w ramach których chcemy dzielić się z ludźmi doświadczeniem Bożej miłości – podstawowej prawdy ewangelicznej. Dziś na spotkaniu jednej z grup dziewczyny pytały, jak mogą to robić. Pierwszego dnia! Módlmy się, aby ten zapał nie zgasł 🙂

Zagubiona owca

Jeden z fragmentów Biblii na dzisiejszym spotkaniu w grupach był o poszukiwaniu zagubionej owcy (Łk 15,1-10). W męskiej grupie są uczestnicy, którzy na co dzień zajmują się pasterstwem. Na pytanie, co pasterz powinien zrobić z takową, padła odpowiedź: „Wieczorem liczymy stado (przy spędzaniu do zagrody). Jeśli liczba się nie zgadza, trzeba wrócić i znaleźć zagubione sztuki. Pasterz jest odpowiedzialny za swoje stado. Nawet jeśli musisz chodzić do północy, musisz to zrobić. Dopiero odnalezienie owcy daje ci możliwość powrotu do domu. Oczywiście po udanym powrocie wszyscy się cieszą i dziękują Bogu za to, że nic nie zginęło.” Jak widać, nieraz prości ludzie mogą mieć bardzo dobre zrozumienie Jezusowych przypowieści.

IMG_20170812_183334.jpg
Pogodny wieczór, też o nim napiszemy 🙂

Wyzwania

Na rekolekcjach musimy dalej pracować nad kilkoma sprawami. Najbardziej rzucająca się w oczy to punktualność, choć nie jest z nią najgorzej. Bardzo nam też zależy na dobrej relacji z uczestnikami i dogadaniu się, co czasem wymaga dobrego wsłuchania się w to co mówią – posiadają bowiem trochę inny akcent wielu angielskich słów. Ale jak pisaliśmy już w poprzednio, „pole pole” i do przodu 🙂

Poniżej jeszcze kilka zdjęć z rekolekcji, a następnym razem postaramy się opisać i wysłać do posłuchania kilka piosenek w języku suahili, które naprawdę pięknie brzmią. Pozdrawiamy serdecznie i liczymy na wsparcie modlitewne, do zobaczenia! 🙂

IMG_20170812_110608.jpg
Przygotowanie do jutrzni
IMG_20170812_125802.jpg
Dużo bananów, jeszcze muszą dojrzeć
IMG_20170812_131307.jpg
Życzymy smacznego!

 

Podróż do Afryki

Już trochę czasu minęło od kiedy udało nam się wylądować w Afryce i dojechać na miejsce rekolekcji, zatem ten wpis może być delikatnie spóźniony. Biorąc jednak poprawkę na afrykańskie (dość luźne) podejście do czasu, można powiedzieć, że nie ma żadnego opóźnienia.

Pozwólcie zatem, że napiszę tu krótką relację z podróży.

Część 1 – Samolot

IMG_20170803_132623

Cała podróż rozpoczęła się na lotnisku Chopina w Warszawie. Wylecieliśmy dokładnie 3 sierpnia o godzinie 15:00. Miłosierdzie tak bardzo 🙂 Dalej nieco ponad 5 godzinach lotu wylądowaliśmy w gorącym Dubaju. Do tej pory nie wiedzieliśmy, że w nocy może istnieć temperatura powyżej 35st. C! Całe szczęście, że Szejkowie mają dużo ropy, więc dużo pieniędzy i bardzo dobrze klimatyzowane lotnisko – z potężnymi lustrami na suficie 🙂

img_20170804_002650.jpg

Po nocy spędzonej na jednym z największych lotnisk świata odbyliśmy kolejny lot do Dar es Salaam, tanzańskiego miasta położonego na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego. Niecodziennym widokiem było to, że wśród obsługi lotniska byli sami czarnoskórzy ludzie. Naprawdę to było nietypowe 🙂 Po załatwieniu wiz i odebraniu bagaży (całość trwała około 2.5 h) zapakowaliśmy się na niezawodnego Land Cruisera i pojechaliśmy na nocleg.

img_20170807_095017.jpg

Część 2 – auto

Kolejny etap podróży to przejazd przez Tanzanię z Dar es Salaam do Moshi. Są to miasta oddalone od siebie o około 550 km, ale biorąc pod uwagę bardzo dużo progów zwalniających na drodze, czas przejazdu znacznie się wydłużał. Sprzyjało to podziwianiu Tanzańskiego krajobrazu.

20633515_1736007186696209_1725763064063590400_n.jpg

Podróż przebiegła bez większych problemów, ale w Tanzanii jeździ się trochę inaczej niż w Polsce, ponieważ:

  • Ruch jest lewostronny i drążek zmiany biegów jest po lewej ręce
  • W nocy Tanzańczycy jeżdżą cały czas na długich światłach.
  • Policja zatrzymała nas około 5 razy. Nie dostaliśmy żadnego mandatu. Po prostu chcieli sobie pogadać, a że byliśmy biali to tym bardziej mieli z tego frajdę
  • Zapasowy akumulator może być często niezbędny do odpalenia samochodu
  • Przy drodze może pojawić się np. stado małp

Pozdrawiamy serdecznie. Już w najbliższych dniach pojawi się wypis na temat tego jak wyglądają przygotowania do rekolekcji w Afryce. Do zobaczenia!